czwartek, 1 sierpnia 2013

Trening

 Oczami Łukasza

Właśnie wróciliśmy z Polski. Mecz wygraliśmy. Zagapiłem się i wpadłem na jakąś ładną dziewczynę.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Podbiegła do jakiegoś chłopaka. Zdziwiło mnie to, że nie chciała autografu. Chwilę później podeszli do mnie Robert i Kuba. Spostrzegłem, że przechodzi niedaleko mnie, więc się uśmiechnąłem. Ona tylko odwróciła głowę. Poczułem się urażony.
-Ej Łukasz co się tak patrzysz na tą dziewczynę?-Robert
-Zdaje ci się.-Ja
-Ślinka ci cieknie.-Robert
-Robert zamknij się.-Ja
-Dobra dobra i tak wiem swoje.-Robert
-Jeszcze jedno słowo, a dostaniesz.-Ja
-Dobra tylko nie bij.-Robert
-Jak dzieci.- Kuba.
Chłopaki poszli w swoje strony a ja w swoją. Cieszyłem się, że zobaczę córeczkę. Tylko dla niej wracam do domu. Jadąc samochodem przed oczami cały czas miałem tą dziewczynę. Co jest ze mną. Ja mam żonę. Ciekawe kto to był ten gościu, po którego przyjechała. Dobra dość o niej. Podobno jutro mają przyjechać,, piłkarki''. Niezły żart. Mamy mieć z nimi trening. Coś mi się zdaje, że to będzie odpoczynek.
Oczami Vanessy.
Dziś jest pierwszy trening. Razem z bratem poszłam na stadion.Zaczepił go Reus.
-To ty jesteś nowym piłkarzem?-Reus
-Nie. To torba mojej siostry.-Harry
-Aha. Spoko.-Zaczął się śmiać.-Reus
-Masz coś do mojej siostry?-Harry
-Nie, ależ skądże. Dziewczyna grająca w piłkę.-Reus
-Wiesz siora trzeba było przyjąć propozycję Realu.-Harry
-No ale wujek.
-Jaki wujek.-Reus
-Nie twój interes.-Harry
Odeszliśmy. Co za burak. Myśli, ze dziewczyny nie potrafią grac w piłkę. Może się zdziwić. Przed stadionem spotkałam koleżanki z drużyny. Mój brat oddał mi torbę i poszedł na trybuny. My w tym czasie poszłyśmy się przebrać. Następnie wyszłyśmy na murawę. Chłopaków jeszcze nie było. Podeszłam do wujka.
-Mamy trening razem?
-Tak. Będą mieszane składy.
-Szkoda.
-Dlaczego?
-Bo sądzą, że dziewczyny nie umieją grać.
-Kto tak myśli?
-Wszyscy.
-No dobra. Coś się wymyśli.
Na murawę wyszli piłkarze. Do trenera podeszły dziewczyny.
-Dobra, a więc dziewczyny 3 kółeczka, a chłopaki 10.
-Co???-Robert.
-To. Już.
My zaczęłyśmy biegać. Dziewczyny biegały z dziewczynami, a chłopaki z chłopakami. Zauważyłam Piszczka. Gadał z Kubą i Marco. My już zrobiłyśmy 3 kółka. Ogólnie jestem przyzwyczajona na dłuższe dystansy. No ale trudno. Usiadłyśmy i patrzyłyśmy jak chłopaki się męczą. Przebiegł koło mnie Łukasz. Jego mina mówiła-Co ona tu robi - hah niespodzianka. Kiedy chłopaki skończyli trener zawołał nas wszystkich do siebie.
-Dobra gramy dziewczyny na chłopaki.
-Co??? Przecież nawet się nie nabiegamy.
-Kuba nie marudź. No chyba, że chcesz jeszcze zrobić 10 kółeczek.
-Już nic nie mówię.
-Vanessa mógłbym cię prosić na chwilę?
-Tak o co chodzi?
-Macie im pokazac kto tu rządzi.
-Jasne.
Pobiegłam do dziewczyn i poinformowałam je co powiedział mi wujek. Mecz się zaczął. Miałyśmy niezłą akcję. Byłam sam na sam z bramkarzem podbiłam piłkę do góry i trafiłam w bramkę. Chłopcy byli nieźle zdziwieni. Kiedy wysuwali się na naszą połowę dziewczyny odbierały piłkę i zdobywałyśmy kolejne bramki. Mecz zakończył się wynikiem 4:0 dla dziewczyn. Podeszłam do Reusa.
-Nadal twierdzisz, że dziewczyny nie umieją grać?
-Dobra umiecie.
-No właśnie.
Oddaliłam się od niego. Przeszłam obojętnie obok reszty chłopaków. Nagle wujek mnie zawołał.
-Vanessa?
-Tak?
-Dzisiaj o 19:00 kolacja.
-Ok.
Dziś rano wujek postanowił, że ja on ciocia i mój brat idziemy na kolację.
Oczami Łukasza.
-Słyszeliście.
-No, ależ to dziwne.
-No nie. Przecież on ma żonę.
-On mógłby być jej ojcem.
-Tu jest jej brat. Podejdź.
-Co?
-Kim jest dla was Jurgen.
-Wujkiem a co?
-Nic tak tylko z ciekawości.
-Aha. Spoko.
Odszedł. A wiec to jej brat. Klopp to jej wujek i jest piłkarką. Wow.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz