czwartek, 1 sierpnia 2013

Prolog

Dziś wyjeżdżam do Dortmundu. Trudno mi jest rozstać się z Fell Crush. Niestety mój brat nie może jechać ze mną.  W Niemczech mieszka mój wujek. Jest trenerem BvB. Jestem zapisana do damskiej drużyny. Kocham piłkę nożną. Lot mam o 12:00. O 11:30 byłam już na pokładzie samolotu. Lot trwał 6 godzin. W tym czasie słuchałam muzyki. Najbardziej lubię ,,Gdyby miało nie być jutra'' i ,,Spadam''. Tak mi zleciał cały lot. Gdy znajdowałam się już na lotnisku zobaczyłam wujka. Podeszłam do niego. Oczywiście nie obyło się bez uścisków. Pamiętam jak 5 lat temu on i ciocia nam pomagali. Pojechaliśmy do nich do domu. Przez jakiś czas mam się u nich zatrzymać, bo mieszkanie, które kupiłam wymaga remontu. Czyli przez jakiś miesiąc będę tu mieszkać. W Ameryce mieszkałam z bratem w domu rodzinnym. Bardzo nam brakuje naszych rodziców. Chciałabym przytulić się do nich, wyżalić, a nawet i pokłócić byle byli ze mną i Harrym. Czasu nie da się cofnąć. Jestem pewna, że patrzą na nas z góry. Tacie zawdzięczam moją miłość do piłki. Chociaż głosowaliśmy na inne kluby zawsze się dogadywaliśmy. Mama była kiedyś adwokatem i przez to poszłam na prawo. Zawsze imponowała mi jej praca. Dziennikarstwo sportowe to ten kierunek, który pokochałam będąc jeszcze dzieckiem. Jako kilkuletnia dziewczyna często wakacje spędzałam w Dortmundzie. Wujostwo było dla mnie jak drudzy rodzice. O mojej pasji do piłki nożnej wujek dowiedział się kilka miesięcy temu. Podobno Borussia Dortmund ma damską drużynę, więc się tu z chęcią przeprowadziłam. Wujek mieszka niedaleko stadionu. Na treningi będę chodziła pieszo. Cieszę się z tego. Trudno mi zostawiać moich przyjaciół z miasteczka, ale chce się rozwijać. Ciocia jak mnie zobaczyła też mnie wyściskała. Następnie pokazała mi mój pokój. Odświeżyłam się, zjadłam kolację i poszłam spać.
Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie. Kiedy już zjadłam poszłam na górę sprawdzić co słychać na fb. Carolina była aktywna. Chwilę popisałyśmy. Tęsknię za nią.  Następnie wyłączyłam laptopa i postanowiłam się przejść. Wzięłam telefon i słuchawki. Przywitałam się z ciocią i wujkiem. Wyszłam z domu. Spacerowałam ulicami Dortmundu. Akurat leciała piosenka Tłoku i Kamy-To nie bajka. Doszłam na SIP. Był piękny. Chwilę popatrzyłam na niego i wróciłam do domu. Akurat był obiad. Zjedliśmy w rodzinnym gronie. Pozmywałam i zadzwoniłam na brata.
-Cześć Harry.
-Siema siora. Co tam?
-A spoko a u ciebie?
-Nic nowego. Studia i tyle.
-Już niedługo.
-Na szczęście.
-Kiedy mógłbyś przyjechać?
-No to tak za 2 dni.
-Naprawdę.
-Tak.
-To się pakuj i przyjeżdżaj. Wszyscy się za tobą stęsknili.
-No to ok. Ja będę już kończyć bo kolega przyszedł.
-Tylko grzecznie tam. P pa.
-Pa.
Zeszłam na dół. W salonie siedzieli ciocia i wujek.
-Co wy na to żeby przyjechał na chwilę Harry?
-No pewnie. Stęskniłam się za nim.
-To będzie za 2 dni.
-No i świetnie.
2 dni później na lotnisku
Właśnie czekam na brata. Jakiś gościu na mnie wpadł.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Właśnie zobaczyłam brata. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
-Stęskniłam się.
-Ja za tobą też.To co jedziemy bo zmęczony jestem.
-No pewnie. Ciocia z wujkiem już ciebie się nie mogą doczekać.
-Miło.
Właśnie przeszliśmy koło tego gościa co na mnie wpadł. Oświeciło mnie to Łukasz Piszczek. Doszli do niego Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski. Łukasz się do mnie uśmiechnął, a ja się odwróciłam. Teraz liczył się tylko mój brat.









Brak komentarzy:

Prześlij komentarz