Oczami Łukasza.
Po zjedzeniu obiadu z moją pociechą ubrałem ją na spacer. Po wyszykowaniu jej wyszliśmy na spacer. Chodząc po uliczkach spotkaliśmy Vanesse.
-Znowu się spotykamy.
-O część Łukasz tak najwyraźniej.
-Co tu robisz oprócz tego że spacerujesz?
-Zastanawiam się nad sensem mojej egzystencji.
-Serio?
-Nie. Chciałam się przewietrzyć.
-Aha. Jak po treningu?
-Spoko nawet fajnie.
-Pewnie lepiej z nami?
-Yyyyy....
-No.
-Nie.
-Ej.
-Dobra, dobra to Sara?
-Tak.
-Jaka słodka.
-Po tatusiu.
-Ale skromność.
-No ba. Uśmiech na bank ma po mnie.
-Nie wątpię.
-Przyznałaś że mam ładny uśmiech.
-Może.
-Ty też masz.
-Taa oczywiście.
-No tak.
-A co tam u Ewy?
-Nawet nie wiem.
-Przecież to twoja żona.
-No, ale ona tak się nie zachowuje. Wolała swoje koleżanki niż spędzić czas z koleżankami.
-Nie fajnie.
-No ona nawet jak przyjeżdża to 1 co to idzie na zakupy albo do kosmetyczki.
-Nie chce się nawet przywitać z dzieckiem i mężem.
-Nie.
-Boże co za... Nie będę się wyrażać przy dziecku.
-No a co u twojego brata?
-Dobrze. Niedługo wraca do Ameryki.
-Szkoda. Masz kogoś?
-Nie, a czemu pytasz?
-No bo jak wyjedzie to nie będziesz z kimś w twoim wieku osobnej płci mogła pogadać.
-Eee nigdy się tym nie interesowałam.
-Nie masz z kim pohgadać?
-Koleżanki.
-Koledzy?
-Koleżanki.
-Hah spoko czyli nie.
-Nie ale trudno się mówi.
-Nie prawda.
-Jesteś inny niż myślałam.
-A co myślałaś?
-Piłkarz, który myśli, że może mieć wszystkie.
-Wow. Nie jestem taki.
-Teraz wiem wcześniej miałam inny obraz piłkarza.
-No to spoko.
-No.
-Jak chciałabyś pogadać to mój numer.
-Dzięki. Wzajemnie. To mój. Pa.
-Pa.
Mam jej numer. Jest fajnie. Na pewno zadzwonię. Jutro się umówimy. Boże co ja gadam. Ja chyba...nie to niemożliwe. Człowieku ogarnij się. Wróciliśmy do domu. Zauważyłem , że Ewa już wróciła.
-Ewa.
-Czego?
-Co z tobą?
-Odwal się. Wyprowadzam się.
-Masz kogoś?
-Tak. Zrozum nie kocham cię.
-Zrozumiałem. Sara zostaje ze mną!
-Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci.
-Jak możesz?
-Nie chcę, żeby mnie znała.
-Jak?
-Znajdź jej matke.
-Dobrze. Nie chcę cię więcej widzieć.
-Ze wzajemnością.
-Nara.
-Cześć.
Jaka ona jest zimna. Nawet nie potrafię teraz myśleć. Cały czas przed oczami mam Van. Jest dla mnie bardzo ważna. Patrzę na nią tak jak nigdy nie patrzyłem na żadną inną kobietę. Jakby ona była tą jedyną. Tą prawdziwą, wymarzoną. Czuję się jak nastolatek. Zakochany miłością naturalną, przenikalną. Ona jest taka piękna, mądra, zabawna, ciepła i kochana. Ciekawa czy ona czuje coś do mnie. Chciałbym.Postanowiłem zadzwonić do Kuby, Mario i Marco.Umówiliśmy się na grę w fifę. Po godzinie wszyscy już byli.
-Ej Łukasz coś ty taki szczęśliwy?
-Ewa się wyprowadziła i zostawiła nas samych.
-No to ty się tylko z tego cieszysz?
-No jeszcze jedna sprawa.
-Jaka?
-Chłopaki chyba się zakochałem.
-W kim?
-Marco bo to ta dziewczyna od Jurgena.
-Jak ona miała na imię?
-Vanessa.
-Yhm. Znasz jej imię. Jest dobrze.
-Znam jej numer telefonu.
-Szybki jesteś.
-Wiem.
-Jest taka zimna?
-Nie. Często się uśmiecha, żartuje, wygłupia i lubi dzieci.
-Twój ideał.
-Tak. Ideał. Nigdy nie patrzyłem na inną tak jak na nią.
-To jest głębokie uczucie. Twoja jedyna. Ta prawdziwa.
-Tak.Nie to co Ewa.
-Musisz się rozwieść.
-Im szybciej tym lepiej.
-Muszę się jakoś do niej zbliżyć.
-Zaczaruj ją uśmiechem.
-Powiedziała, że jest ładny.
-Kobieta ci prawiła komplementy.
-Nie to nie było tak. Zgadało się o Sarze i powiedziała, że jest słodka i odpowiedziałem że po mnie i ona przytaknęła.
-Zachowujesz się jak nastolatek.
-Wiem.
-No nieźle ci zawróciła w głowie.
-Gramy w fifę?
-Tak.
Graliśmy 2 godziny a potem wszyscy się rozeszli. Mała już dawno spała. Poszedłem w jej ślady. Obudziłem się o 10.00. Sara jeszcze spała. Co za śpioch z niej. Zrobiłem śniadanie dla nas i ubrałem się. Chwile potem usłyszałem jak moja córa płacze. Wziąłem ją na ręce i dałem śniadanko. Następnie wyszykowałem ją do przedszkola.Postanowiłem zadzwonić do Vanessy.
-Hej.
-O hej. Stęskniłeś się?
-Bardzo. Chciałbym się spotkać.
-Ok. Kiedy i gdzie?
-Za godzinę w kawiarni obok stadionu.
-Spoko na pewno będę.
-Bardzo się cieszę.
-Hahahahahahaha
-Czemu się śmiejesz?
-Zachowujesz się tak jakbyś się zakochał.
-Bardzo śmieszne.
-Ogromnie. Do zobaczenia.
-Pa.
sobota, 21 września 2013
czwartek, 29 sierpnia 2013
Poznanie
Oczami Łukasza
Po treningu poszliśmy do knajpy na piwo. Dziewczyny wybrały się chyba na zakupy. Dziś z Sarą jest opiekunka bo Ewa wyjechała do koleżanki. Cały czas myślę o Vanessie. Chciałbym się z nią lepiej poznać. Ona mnie intryguje. Nie jest taka jak inne dziewczyny. Chyba, że mi się tylko tak wydaje.
-Łukasz cco taki smutny jesteś?-Marco
-Nie jestem.-Ja
-Już wiem. Przykro ci bo przegraliśmy.-Mario.
-Umiecie pocieszyć?-Ja
-No ba nie wiedziałeś?-Robert
-Wiedziałem.-Ja
Posiedziałem chwilę i wróciłem do domu. Pobawiłem się z córką. Następnie położyłem ją spać. Ja też byłem zmęczony, więc wykąpałem się i położyłem się na łóżku. Ciągle myślałem o tej dziewczynie. Co ze mną się dzieje? Chwilę później odpłynąłem w krainę Morfeusza. Promienie słoneczne obudziły mnie. Ubrałem się, zjadłem śniadanie i przygotowałem posiłek dla Sary. Następnie zawiozłem ją do żłobka. Wracając postanowiłem pojechać do marketu. Chodząc po sklepie spotkałem Vanesse. Postanowiłem zagadać. Co mi szkodzi?
-Cześć.
-Hej.
-Co ty tu robisz?
-Zakupy.
-Głupie pytanie.
-Trochę.
-Co u ciebie?
-Nic nowego. A u ciebie?
-Spoko.
-Jak Sara?
-Świetnie. Kiedy macie następny trening?
-Jutro. A wy?
-Też. My o 10.
-My o 15.
-Czyli się nie spotkamy.
-No cóż bywa. Dobra lecę. Cześć.
-Hej.
Dziś była miła. Skończyłem robić zakupy. Wróciłem do domu. Zrobiłem obiad i pojechałem po córkę. Ewa nadal nie wróciła. Nasze małżeństwo to tylko formalność. Kilka podpisanych papierków. Nic więcej.
Po treningu poszliśmy do knajpy na piwo. Dziewczyny wybrały się chyba na zakupy. Dziś z Sarą jest opiekunka bo Ewa wyjechała do koleżanki. Cały czas myślę o Vanessie. Chciałbym się z nią lepiej poznać. Ona mnie intryguje. Nie jest taka jak inne dziewczyny. Chyba, że mi się tylko tak wydaje.
-Łukasz cco taki smutny jesteś?-Marco
-Nie jestem.-Ja
-Już wiem. Przykro ci bo przegraliśmy.-Mario.
-Umiecie pocieszyć?-Ja
-No ba nie wiedziałeś?-Robert
-Wiedziałem.-Ja
Posiedziałem chwilę i wróciłem do domu. Pobawiłem się z córką. Następnie położyłem ją spać. Ja też byłem zmęczony, więc wykąpałem się i położyłem się na łóżku. Ciągle myślałem o tej dziewczynie. Co ze mną się dzieje? Chwilę później odpłynąłem w krainę Morfeusza. Promienie słoneczne obudziły mnie. Ubrałem się, zjadłem śniadanie i przygotowałem posiłek dla Sary. Następnie zawiozłem ją do żłobka. Wracając postanowiłem pojechać do marketu. Chodząc po sklepie spotkałem Vanesse. Postanowiłem zagadać. Co mi szkodzi?
-Cześć.
-Hej.
-Co ty tu robisz?
-Zakupy.
-Głupie pytanie.
-Trochę.
-Co u ciebie?
-Nic nowego. A u ciebie?
-Spoko.
-Jak Sara?
-Świetnie. Kiedy macie następny trening?
-Jutro. A wy?
-Też. My o 10.
-My o 15.
-Czyli się nie spotkamy.
-No cóż bywa. Dobra lecę. Cześć.
-Hej.
Dziś była miła. Skończyłem robić zakupy. Wróciłem do domu. Zrobiłem obiad i pojechałem po córkę. Ewa nadal nie wróciła. Nasze małżeństwo to tylko formalność. Kilka podpisanych papierków. Nic więcej.
czwartek, 1 sierpnia 2013
Trening
Oczami Łukasza
Właśnie wróciliśmy z Polski. Mecz wygraliśmy. Zagapiłem się i wpadłem na jakąś ładną dziewczynę.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Podbiegła do jakiegoś chłopaka. Zdziwiło mnie to, że nie chciała autografu. Chwilę później podeszli do mnie Robert i Kuba. Spostrzegłem, że przechodzi niedaleko mnie, więc się uśmiechnąłem. Ona tylko odwróciła głowę. Poczułem się urażony.
-Ej Łukasz co się tak patrzysz na tą dziewczynę?-Robert
-Zdaje ci się.-Ja
-Ślinka ci cieknie.-Robert
-Robert zamknij się.-Ja
-Dobra dobra i tak wiem swoje.-Robert
-Jeszcze jedno słowo, a dostaniesz.-Ja
-Dobra tylko nie bij.-Robert
-Jak dzieci.- Kuba.
Chłopaki poszli w swoje strony a ja w swoją. Cieszyłem się, że zobaczę córeczkę. Tylko dla niej wracam do domu. Jadąc samochodem przed oczami cały czas miałem tą dziewczynę. Co jest ze mną. Ja mam żonę. Ciekawe kto to był ten gościu, po którego przyjechała. Dobra dość o niej. Podobno jutro mają przyjechać,, piłkarki''. Niezły żart. Mamy mieć z nimi trening. Coś mi się zdaje, że to będzie odpoczynek.
Oczami Vanessy.
Dziś jest pierwszy trening. Razem z bratem poszłam na stadion.Zaczepił go Reus.
-To ty jesteś nowym piłkarzem?-Reus
-Nie. To torba mojej siostry.-Harry
-Aha. Spoko.-Zaczął się śmiać.-Reus
-Masz coś do mojej siostry?-Harry
-Nie, ależ skądże. Dziewczyna grająca w piłkę.-Reus
-Wiesz siora trzeba było przyjąć propozycję Realu.-Harry
-No ale wujek.
-Jaki wujek.-Reus
-Nie twój interes.-Harry
Odeszliśmy. Co za burak. Myśli, ze dziewczyny nie potrafią grac w piłkę. Może się zdziwić. Przed stadionem spotkałam koleżanki z drużyny. Mój brat oddał mi torbę i poszedł na trybuny. My w tym czasie poszłyśmy się przebrać. Następnie wyszłyśmy na murawę. Chłopaków jeszcze nie było. Podeszłam do wujka.
-Mamy trening razem?
-Tak. Będą mieszane składy.
-Szkoda.
-Dlaczego?
-Bo sądzą, że dziewczyny nie umieją grać.
-Kto tak myśli?
-Wszyscy.
-No dobra. Coś się wymyśli.
Na murawę wyszli piłkarze. Do trenera podeszły dziewczyny.
-Dobra, a więc dziewczyny 3 kółeczka, a chłopaki 10.
-Co???-Robert.
-To. Już.
My zaczęłyśmy biegać. Dziewczyny biegały z dziewczynami, a chłopaki z chłopakami. Zauważyłam Piszczka. Gadał z Kubą i Marco. My już zrobiłyśmy 3 kółka. Ogólnie jestem przyzwyczajona na dłuższe dystansy. No ale trudno. Usiadłyśmy i patrzyłyśmy jak chłopaki się męczą. Przebiegł koło mnie Łukasz. Jego mina mówiła-Co ona tu robi - hah niespodzianka. Kiedy chłopaki skończyli trener zawołał nas wszystkich do siebie.
-Dobra gramy dziewczyny na chłopaki.
-Co??? Przecież nawet się nie nabiegamy.
-Kuba nie marudź. No chyba, że chcesz jeszcze zrobić 10 kółeczek.
-Już nic nie mówię.
-Vanessa mógłbym cię prosić na chwilę?
-Tak o co chodzi?
-Macie im pokazac kto tu rządzi.
-Jasne.
Pobiegłam do dziewczyn i poinformowałam je co powiedział mi wujek. Mecz się zaczął. Miałyśmy niezłą akcję. Byłam sam na sam z bramkarzem podbiłam piłkę do góry i trafiłam w bramkę. Chłopcy byli nieźle zdziwieni. Kiedy wysuwali się na naszą połowę dziewczyny odbierały piłkę i zdobywałyśmy kolejne bramki. Mecz zakończył się wynikiem 4:0 dla dziewczyn. Podeszłam do Reusa.
-Nadal twierdzisz, że dziewczyny nie umieją grać?
-Dobra umiecie.
-No właśnie.
Oddaliłam się od niego. Przeszłam obojętnie obok reszty chłopaków. Nagle wujek mnie zawołał.
-Vanessa?
-Tak?
-Dzisiaj o 19:00 kolacja.
-Ok.
Dziś rano wujek postanowił, że ja on ciocia i mój brat idziemy na kolację.
Oczami Łukasza.
-Słyszeliście.
-No, ależ to dziwne.
-No nie. Przecież on ma żonę.
-On mógłby być jej ojcem.
-Tu jest jej brat. Podejdź.
-Co?
-Kim jest dla was Jurgen.
-Wujkiem a co?
-Nic tak tylko z ciekawości.
-Aha. Spoko.
Odszedł. A wiec to jej brat. Klopp to jej wujek i jest piłkarką. Wow.




Właśnie wróciliśmy z Polski. Mecz wygraliśmy. Zagapiłem się i wpadłem na jakąś ładną dziewczynę.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Podbiegła do jakiegoś chłopaka. Zdziwiło mnie to, że nie chciała autografu. Chwilę później podeszli do mnie Robert i Kuba. Spostrzegłem, że przechodzi niedaleko mnie, więc się uśmiechnąłem. Ona tylko odwróciła głowę. Poczułem się urażony.
-Ej Łukasz co się tak patrzysz na tą dziewczynę?-Robert
-Zdaje ci się.-Ja
-Ślinka ci cieknie.-Robert
-Robert zamknij się.-Ja
-Dobra dobra i tak wiem swoje.-Robert
-Jeszcze jedno słowo, a dostaniesz.-Ja
-Dobra tylko nie bij.-Robert
-Jak dzieci.- Kuba.
Chłopaki poszli w swoje strony a ja w swoją. Cieszyłem się, że zobaczę córeczkę. Tylko dla niej wracam do domu. Jadąc samochodem przed oczami cały czas miałem tą dziewczynę. Co jest ze mną. Ja mam żonę. Ciekawe kto to był ten gościu, po którego przyjechała. Dobra dość o niej. Podobno jutro mają przyjechać,, piłkarki''. Niezły żart. Mamy mieć z nimi trening. Coś mi się zdaje, że to będzie odpoczynek.
Oczami Vanessy.
Dziś jest pierwszy trening. Razem z bratem poszłam na stadion.Zaczepił go Reus.
-To ty jesteś nowym piłkarzem?-Reus
-Nie. To torba mojej siostry.-Harry
-Aha. Spoko.-Zaczął się śmiać.-Reus
-Masz coś do mojej siostry?-Harry
-Nie, ależ skądże. Dziewczyna grająca w piłkę.-Reus
-Wiesz siora trzeba było przyjąć propozycję Realu.-Harry
-No ale wujek.
-Jaki wujek.-Reus
-Nie twój interes.-Harry
Odeszliśmy. Co za burak. Myśli, ze dziewczyny nie potrafią grac w piłkę. Może się zdziwić. Przed stadionem spotkałam koleżanki z drużyny. Mój brat oddał mi torbę i poszedł na trybuny. My w tym czasie poszłyśmy się przebrać. Następnie wyszłyśmy na murawę. Chłopaków jeszcze nie było. Podeszłam do wujka.
-Mamy trening razem?
-Tak. Będą mieszane składy.
-Szkoda.
-Dlaczego?
-Bo sądzą, że dziewczyny nie umieją grać.
-Kto tak myśli?
-Wszyscy.
-No dobra. Coś się wymyśli.
Na murawę wyszli piłkarze. Do trenera podeszły dziewczyny.
-Dobra, a więc dziewczyny 3 kółeczka, a chłopaki 10.
-Co???-Robert.
-To. Już.
My zaczęłyśmy biegać. Dziewczyny biegały z dziewczynami, a chłopaki z chłopakami. Zauważyłam Piszczka. Gadał z Kubą i Marco. My już zrobiłyśmy 3 kółka. Ogólnie jestem przyzwyczajona na dłuższe dystansy. No ale trudno. Usiadłyśmy i patrzyłyśmy jak chłopaki się męczą. Przebiegł koło mnie Łukasz. Jego mina mówiła-Co ona tu robi - hah niespodzianka. Kiedy chłopaki skończyli trener zawołał nas wszystkich do siebie.
-Dobra gramy dziewczyny na chłopaki.
-Co??? Przecież nawet się nie nabiegamy.
-Kuba nie marudź. No chyba, że chcesz jeszcze zrobić 10 kółeczek.
-Już nic nie mówię.
-Vanessa mógłbym cię prosić na chwilę?
-Tak o co chodzi?
-Macie im pokazac kto tu rządzi.
-Jasne.
Pobiegłam do dziewczyn i poinformowałam je co powiedział mi wujek. Mecz się zaczął. Miałyśmy niezłą akcję. Byłam sam na sam z bramkarzem podbiłam piłkę do góry i trafiłam w bramkę. Chłopcy byli nieźle zdziwieni. Kiedy wysuwali się na naszą połowę dziewczyny odbierały piłkę i zdobywałyśmy kolejne bramki. Mecz zakończył się wynikiem 4:0 dla dziewczyn. Podeszłam do Reusa.
-Nadal twierdzisz, że dziewczyny nie umieją grać?
-Dobra umiecie.
-No właśnie.
Oddaliłam się od niego. Przeszłam obojętnie obok reszty chłopaków. Nagle wujek mnie zawołał.
-Vanessa?
-Tak?
-Dzisiaj o 19:00 kolacja.
-Ok.
Dziś rano wujek postanowił, że ja on ciocia i mój brat idziemy na kolację.
Oczami Łukasza.
-Słyszeliście.
-No, ależ to dziwne.
-No nie. Przecież on ma żonę.
-On mógłby być jej ojcem.
-Tu jest jej brat. Podejdź.
-Co?
-Kim jest dla was Jurgen.
-Wujkiem a co?
-Nic tak tylko z ciekawości.
-Aha. Spoko.
Odszedł. A wiec to jej brat. Klopp to jej wujek i jest piłkarką. Wow.
Prolog
Dziś wyjeżdżam do Dortmundu. Trudno mi jest rozstać się z Fell Crush. Niestety mój brat nie może jechać ze mną. W Niemczech mieszka mój wujek. Jest trenerem BvB. Jestem zapisana do damskiej drużyny. Kocham piłkę nożną. Lot mam o 12:00. O 11:30 byłam już na pokładzie samolotu. Lot trwał 6 godzin. W tym czasie słuchałam muzyki. Najbardziej lubię ,,Gdyby miało nie być jutra'' i ,,Spadam''. Tak mi zleciał cały lot. Gdy znajdowałam się już na lotnisku zobaczyłam wujka. Podeszłam do niego. Oczywiście nie obyło się bez uścisków. Pamiętam jak 5 lat temu on i ciocia nam pomagali. Pojechaliśmy do nich do domu. Przez jakiś czas mam się u nich zatrzymać, bo mieszkanie, które kupiłam wymaga remontu. Czyli przez jakiś miesiąc będę tu mieszkać. W Ameryce mieszkałam z bratem w domu rodzinnym. Bardzo nam brakuje naszych rodziców. Chciałabym przytulić się do nich, wyżalić, a nawet i pokłócić byle byli ze mną i Harrym. Czasu nie da się cofnąć. Jestem pewna, że patrzą na nas z góry. Tacie zawdzięczam moją miłość do piłki. Chociaż głosowaliśmy na inne kluby zawsze się dogadywaliśmy. Mama była kiedyś adwokatem i przez to poszłam na prawo. Zawsze imponowała mi jej praca. Dziennikarstwo sportowe to ten kierunek, który pokochałam będąc jeszcze dzieckiem. Jako kilkuletnia dziewczyna często wakacje spędzałam w Dortmundzie. Wujostwo było dla mnie jak drudzy rodzice. O mojej pasji do piłki nożnej wujek dowiedział się kilka miesięcy temu. Podobno Borussia Dortmund ma damską drużynę, więc się tu z chęcią przeprowadziłam. Wujek mieszka niedaleko stadionu. Na treningi będę chodziła pieszo. Cieszę się z tego. Trudno mi zostawiać moich przyjaciół z miasteczka, ale chce się rozwijać. Ciocia jak mnie zobaczyła też mnie wyściskała. Następnie pokazała mi mój pokój. Odświeżyłam się, zjadłam kolację i poszłam spać.
Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie. Kiedy już zjadłam poszłam na górę sprawdzić co słychać na fb. Carolina była aktywna. Chwilę popisałyśmy. Tęsknię za nią. Następnie wyłączyłam laptopa i postanowiłam się przejść. Wzięłam telefon i słuchawki. Przywitałam się z ciocią i wujkiem. Wyszłam z domu. Spacerowałam ulicami Dortmundu. Akurat leciała piosenka Tłoku i Kamy-To nie bajka. Doszłam na SIP. Był piękny. Chwilę popatrzyłam na niego i wróciłam do domu. Akurat był obiad. Zjedliśmy w rodzinnym gronie. Pozmywałam i zadzwoniłam na brata.
-Cześć Harry.
-Siema siora. Co tam?
-A spoko a u ciebie?
-Nic nowego. Studia i tyle.
-Już niedługo.
-Na szczęście.
-Kiedy mógłbyś przyjechać?
-No to tak za 2 dni.
-Naprawdę.
-Tak.
-To się pakuj i przyjeżdżaj. Wszyscy się za tobą stęsknili.
-No to ok. Ja będę już kończyć bo kolega przyszedł.
-Tylko grzecznie tam. P pa.
-Pa.
Zeszłam na dół. W salonie siedzieli ciocia i wujek.
-Co wy na to żeby przyjechał na chwilę Harry?
-No pewnie. Stęskniłam się za nim.
-To będzie za 2 dni.
-No i świetnie.
2 dni później na lotnisku
Właśnie czekam na brata. Jakiś gościu na mnie wpadł.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Właśnie zobaczyłam brata. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
-Stęskniłam się.
-Ja za tobą też.To co jedziemy bo zmęczony jestem.
-No pewnie. Ciocia z wujkiem już ciebie się nie mogą doczekać.
-Miło.
Właśnie przeszliśmy koło tego gościa co na mnie wpadł. Oświeciło mnie to Łukasz Piszczek. Doszli do niego Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski. Łukasz się do mnie uśmiechnął, a ja się odwróciłam. Teraz liczył się tylko mój brat.
Następnego dnia obudziłam się o 10:00. Ubrałam się i zeszłam na dół. Zrobiłam sobie śniadanie. Kiedy już zjadłam poszłam na górę sprawdzić co słychać na fb. Carolina była aktywna. Chwilę popisałyśmy. Tęsknię za nią. Następnie wyłączyłam laptopa i postanowiłam się przejść. Wzięłam telefon i słuchawki. Przywitałam się z ciocią i wujkiem. Wyszłam z domu. Spacerowałam ulicami Dortmundu. Akurat leciała piosenka Tłoku i Kamy-To nie bajka. Doszłam na SIP. Był piękny. Chwilę popatrzyłam na niego i wróciłam do domu. Akurat był obiad. Zjedliśmy w rodzinnym gronie. Pozmywałam i zadzwoniłam na brata.
-Cześć Harry.
-Siema siora. Co tam?
-A spoko a u ciebie?
-Nic nowego. Studia i tyle.
-Już niedługo.
-Na szczęście.
-Kiedy mógłbyś przyjechać?
-No to tak za 2 dni.
-Naprawdę.
-Tak.
-To się pakuj i przyjeżdżaj. Wszyscy się za tobą stęsknili.
-No to ok. Ja będę już kończyć bo kolega przyszedł.
-Tylko grzecznie tam. P pa.
-Pa.
Zeszłam na dół. W salonie siedzieli ciocia i wujek.
-Co wy na to żeby przyjechał na chwilę Harry?
-No pewnie. Stęskniłam się za nim.
-To będzie za 2 dni.
-No i świetnie.
2 dni później na lotnisku
Właśnie czekam na brata. Jakiś gościu na mnie wpadł.
-Uważaj jak chodzisz.
-Sory.
-Spoko.
Właśnie zobaczyłam brata. Podbiegłam do niego i mocno przytuliłam.
-Stęskniłam się.
-Ja za tobą też.To co jedziemy bo zmęczony jestem.
-No pewnie. Ciocia z wujkiem już ciebie się nie mogą doczekać.
-Miło.
Właśnie przeszliśmy koło tego gościa co na mnie wpadł. Oświeciło mnie to Łukasz Piszczek. Doszli do niego Robert Lewandowski i Jakub Błaszczykowski. Łukasz się do mnie uśmiechnął, a ja się odwróciłam. Teraz liczył się tylko mój brat.
poniedziałek, 29 lipca 2013
bohaterowie
Vanessa
Gilbert. 25 latka. Skończyła
prawo i dziennikarstwo sportowe. Jej chrzestny to
Jurgen Klopp . Kocha piłkę nożną. Uwielbia dzieci i
zwierzęta. Jeździ konno. Jej koń zwie
się Pezet tak jak jej
ulubiony piosenkarz. Koń jest czystej krwi arabskiej,Mieszkała w Fell
Crush w Ameryce, ale ma się przeprowadzić do Dortmundu. Ma
brata Harrego,na którego
zawsze może liczyć. Przyjaźni się z Caroliną Gomez. Główna
bohaterka gra w piłkę nożną,
dlatego jej wujek
zapisał ją do damskiej drużyny w BvB.
Jest na pierwszy rzut oka delikatna,
ale jeśli trzeba to umie pokazać pazurki. Jej rodzice zmarli
w wypadku samochodowym 5 lat
temu. Od tamtej pory
zajmuje się 2 lata młodszym bratem, który w tamtych ciężkich chwilach
podbudowywał ją na duchu. Lubi szybkie auta.
Łukasz Piszczek. Ma 28 lat. Urodzony 3 czerwca tak jak
Mario.W jego małżeństwie się nie
układa. Ma cudowną
córeczkę Sarę.Gracz Borussi Dortmund. Jego przyjaciele to Jakub Błaszczykowski,
Marco Reus i Mario Goetze. Wolne chwile spędza z przyjaciółmi, a do domu
wraca tylko po to żeby zobaczyć córeczkę. Lubi grać w fifę.
Wraz z przyjaciółmi xx uważa, że
dziewczyny nie umieją grać w piłkę nożną. Mylą się i piłkarki
im to udowodnią. Poza sportem,
rodziną kocha szybkie samochody. Jest Polakiem. Ma
przezwisko Piszczu. Jego fani na
meczach krzyczą: Piszczu nasz miszczu. Słucha rapu i hip
hopu.
Jakub Błaszczykowski. Ma 28 lat. Jest graczem BvB. Ma żonę
Agatę i córeczkę Oliwię.
Przyjaciel Łukasza. Uważa, że Łukasz powinien się rozwieść.
Agata Błaszczykowska. Ma 26 lat. Mama małej Oliwi. Kocha
grać w piłkę nożną, ale ukrywa
to przed wszystkimi.
Gdy pozna Vanesse to się zmieni. Zaprzyjaźnią się. Żona Jakuba.
Marco Reus i Mario Goetze. Przyjaciele Łukasza.(W moim blogu
Mario zostaje w BvB)
Harry Gilbert. Brat Vanessy ma 23 lata studiuje architekturę
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)