Oczami Łukasza.
Po zjedzeniu obiadu z moją pociechą ubrałem ją na spacer. Po wyszykowaniu jej wyszliśmy na spacer. Chodząc po uliczkach spotkaliśmy Vanesse.
-Znowu się spotykamy.
-O część Łukasz tak najwyraźniej.
-Co tu robisz oprócz tego że spacerujesz?
-Zastanawiam się nad sensem mojej egzystencji.
-Serio?
-Nie. Chciałam się przewietrzyć.
-Aha. Jak po treningu?
-Spoko nawet fajnie.
-Pewnie lepiej z nami?
-Yyyyy....
-No.
-Nie.
-Ej.
-Dobra, dobra to Sara?
-Tak.
-Jaka słodka.
-Po tatusiu.
-Ale skromność.
-No ba. Uśmiech na bank ma po mnie.
-Nie wątpię.
-Przyznałaś że mam ładny uśmiech.
-Może.
-Ty też masz.
-Taa oczywiście.
-No tak.
-A co tam u Ewy?
-Nawet nie wiem.
-Przecież to twoja żona.
-No, ale ona tak się nie zachowuje. Wolała swoje koleżanki niż spędzić czas z koleżankami.
-Nie fajnie.
-No ona nawet jak przyjeżdża to 1 co to idzie na zakupy albo do kosmetyczki.
-Nie chce się nawet przywitać z dzieckiem i mężem.
-Nie.
-Boże co za... Nie będę się wyrażać przy dziecku.
-No a co u twojego brata?
-Dobrze. Niedługo wraca do Ameryki.
-Szkoda. Masz kogoś?
-Nie, a czemu pytasz?
-No bo jak wyjedzie to nie będziesz z kimś w twoim wieku osobnej płci mogła pogadać.
-Eee nigdy się tym nie interesowałam.
-Nie masz z kim pohgadać?
-Koleżanki.
-Koledzy?
-Koleżanki.
-Hah spoko czyli nie.
-Nie ale trudno się mówi.
-Nie prawda.
-Jesteś inny niż myślałam.
-A co myślałaś?
-Piłkarz, który myśli, że może mieć wszystkie.
-Wow. Nie jestem taki.
-Teraz wiem wcześniej miałam inny obraz piłkarza.
-No to spoko.
-No.
-Jak chciałabyś pogadać to mój numer.
-Dzięki. Wzajemnie. To mój. Pa.
-Pa.
Mam jej numer. Jest fajnie. Na pewno zadzwonię. Jutro się umówimy. Boże co ja gadam. Ja chyba...nie to niemożliwe. Człowieku ogarnij się. Wróciliśmy do domu. Zauważyłem , że Ewa już wróciła.
-Ewa.
-Czego?
-Co z tobą?
-Odwal się. Wyprowadzam się.
-Masz kogoś?
-Tak. Zrozum nie kocham cię.
-Zrozumiałem. Sara zostaje ze mną!
-Ja nigdy nie chciałam mieć dzieci.
-Jak możesz?
-Nie chcę, żeby mnie znała.
-Jak?
-Znajdź jej matke.
-Dobrze. Nie chcę cię więcej widzieć.
-Ze wzajemnością.
-Nara.
-Cześć.
Jaka ona jest zimna. Nawet nie potrafię teraz myśleć. Cały czas przed oczami mam Van. Jest dla mnie bardzo ważna. Patrzę na nią tak jak nigdy nie patrzyłem na żadną inną kobietę. Jakby ona była tą jedyną. Tą prawdziwą, wymarzoną. Czuję się jak nastolatek. Zakochany miłością naturalną, przenikalną. Ona jest taka piękna, mądra, zabawna, ciepła i kochana. Ciekawa czy ona czuje coś do mnie. Chciałbym.Postanowiłem zadzwonić do Kuby, Mario i Marco.Umówiliśmy się na grę w fifę. Po godzinie wszyscy już byli.
-Ej Łukasz coś ty taki szczęśliwy?
-Ewa się wyprowadziła i zostawiła nas samych.
-No to ty się tylko z tego cieszysz?
-No jeszcze jedna sprawa.
-Jaka?
-Chłopaki chyba się zakochałem.
-W kim?
-Marco bo to ta dziewczyna od Jurgena.
-Jak ona miała na imię?
-Vanessa.
-Yhm. Znasz jej imię. Jest dobrze.
-Znam jej numer telefonu.
-Szybki jesteś.
-Wiem.
-Jest taka zimna?
-Nie. Często się uśmiecha, żartuje, wygłupia i lubi dzieci.
-Twój ideał.
-Tak. Ideał. Nigdy nie patrzyłem na inną tak jak na nią.
-To jest głębokie uczucie. Twoja jedyna. Ta prawdziwa.
-Tak.Nie to co Ewa.
-Musisz się rozwieść.
-Im szybciej tym lepiej.
-Muszę się jakoś do niej zbliżyć.
-Zaczaruj ją uśmiechem.
-Powiedziała, że jest ładny.
-Kobieta ci prawiła komplementy.
-Nie to nie było tak. Zgadało się o Sarze i powiedziała, że jest słodka i odpowiedziałem że po mnie i ona przytaknęła.
-Zachowujesz się jak nastolatek.
-Wiem.
-No nieźle ci zawróciła w głowie.
-Gramy w fifę?
-Tak.
Graliśmy 2 godziny a potem wszyscy się rozeszli. Mała już dawno spała. Poszedłem w jej ślady. Obudziłem się o 10.00. Sara jeszcze spała. Co za śpioch z niej. Zrobiłem śniadanie dla nas i ubrałem się. Chwile potem usłyszałem jak moja córa płacze. Wziąłem ją na ręce i dałem śniadanko. Następnie wyszykowałem ją do przedszkola.Postanowiłem zadzwonić do Vanessy.
-Hej.
-O hej. Stęskniłeś się?
-Bardzo. Chciałbym się spotkać.
-Ok. Kiedy i gdzie?
-Za godzinę w kawiarni obok stadionu.
-Spoko na pewno będę.
-Bardzo się cieszę.
-Hahahahahahaha
-Czemu się śmiejesz?
-Zachowujesz się tak jakbyś się zakochał.
-Bardzo śmieszne.
-Ogromnie. Do zobaczenia.
-Pa.